Krzyki tłumu wypełniły powietrze wraz z upałem letniej nocy. To było teraz jej życie, jej imię w świetle reflektorów, wrzeszczący fani, wszystko wokół niej. Letnia trasa zaczęła się trzy miesiące temu, długie dni przygotowań i noce występów zostawiały jej mało czasu żeby po prostu...odpocząć. Ale każdy występ wydawał się być wstrząsem, który dawał jej energię. Kochała występować dla jej fanów i nienawidziła opuszczać sceny kiedy było już po wszystkim. Jednak dzisiejszej nocy nie mogła się doczekać, kiedy wróci do swojej garderoby i zrelaksuje się przed jutrzejszym, długim dniem w studio.
"Nicki! Ten występ był fantastyczny!" Angela, jej asystentka, ogłosiła to, gdy pomagała za sceną. Aczkolwiek Angela wykonała swoją pracę i to bardzo dobrze. Jednakże zawsze będzie to coś ekscytującego, jeśli zdarzy się Angeli. Była zbyt wesoła, zawsze próbowała pocałować czyjś tyłek dla innych, żeby ją polubili.
"Dziękuję" Nicki lekko się uśmiechnęła. Słyszała ten sam komplement po każdym występie. "Byliście dzisiaj wspaniali" Nicki powiedziała do jej tancerzy i ekipy, kiedy zeszli ze sceny. Przytuliła ich i podziękowała im. "Zobaczymy się w busie."
"Ej Nicki. Idziemy przygotować autobus. Odjeżdżamy za godzinę." Safaree krzyknął nad tłumem za kulisami. Nicki przytaknęła i ruszyła w kierunku jej garderoby, a Angela za nią. Kiedy zbliżyła się do pokoju, zobaczyła Roc'a, jednego z jej ochroniarzy, czekającego obok drzwi. Roc przypominał w każdym calu swoje imię. Był wielki, masywny, metr dziewięćdziesiąt wzrostu i wyglądał jak buldożer. Nicki kochała Roc'a jako jej ochroniarza, bo sprawiał, że czuła się bezpiecznie wokół szaleńczego tłumu, gdy gdzieś wychodziła. Ale szczególnie kochała Roc'a za to, że był wielkim, starym misiem i dawał najdoskonalszy, 'misiowy' uścisk, gdy go widziała.
Angela wciąż chwaliła Nicki, gdy ta sięgała do klamki od drzwi. Nicki wiedziała, że jeśli Angela wejdzie do środka jej garderoby, czterdzieści pięć minut samotności przepadną, ale była zbyt zmęczona, by prosić Angelę o zostawienie jej samej. Obdarowała Roc'a spojrzeniem mówiącym "Proszę, weź ją ode mnie."
Roc dotknął jego słuchawkę. "Tak, okej. Angela, potrzebują Cię na zewnątrz do obsługi czegoś." Roc skłamał.
"Co takiego?" Angela zapytała.
"Nie wiem, cokolwiek Twoi asystenci robią, potrzebują Ciebie teraz." Roc powiedział ze srogą miną.
Zmieszana Angela poszła przed siebie. Kiedy odeszła, Nicki przytuliła Roc'a. Dobrze było tak po prostu zostać teraz przytulonym przez kogoś. "Dziękuję" powiedziała, gdy otworzyła garderobę. Angela musiała już wszystko spakować kiedy występowała, bo jedyne rzeczy w jej pokoju to jej telefon, iPod, torebka i ubrania na zmianę leżące na sofie. Nicki sprawdziła telefon, miała nieodebrane połączenie od jej mamy i wiadomość od Drake'a.
>>Hej Nicki. Chciałem Ci życzyć powodzenia na występie. Zobaczymy się później!
Nicki uśmiechnęła się do telefonu. Drake zawsze życzył jej powodzenia przed każdym koncertem i pomagało jej to trochę uspokoić nerwy, które miała przed koncertem. Dzisiaj nie była w stanie zobaczyć tej wiadomości, ponieważ nagłośnienie szwankowało i musiało zostać naprawione dwie godziny przed występem. Usiadła i spojrzała na ozdobne światełka w lustrze. Miała wszystko, mała dziewczynka z Queens dorosła, by zostać supergwiazdą. Jednak miała wrażenie, że czegoś brakowało, coś co sprawiałoby, że czuje się spełniona, naprawdę szczęśliwa.
"Cóż Nicki," Martha* powiedziała "Czy to nie jest to, czego sobie życzyłaś?"
"Zamknij się Martha." Nicki westchnęła idąc przebrać się w bardziej wygodne ciuchy. Sprawdziła jeszcze raz telefon. Było za kwadrans jedenasta. Po 'zameldowaniu' się matce, Nicki położyła się na sofie w nadzieji, że ma kilka minut spokoju.
Ktoś zapukał do drzwi. "Kto tam?" Nicki zapytała ospale. Kilka minut spokoju poszło do diabła. Nicki zaczekała chwilę, lecz nikt nie odpowiedział. Nagle znów ktoś zapukał. "Roc?" Nie dostała odpowiedzi i powoli podeszła do drzwi. "Zapytałam kto tam?" Jedyną odpowiedzią było dalsze pukanie. Nicki była zmęczona, a teraz też sfrustrowana. Otworzyła drzwi. "Spójrz, jeśli myślisz, że to zabaw..."
Nicki urwała widząc przed sobą Drake'a. "Drake? Co Ty tutaj robisz? Czemu nie jesteś w hotelu?" Zapytała lekko zszokowana, ale i szczęśliwa, że go widzi.
"Muszę z Tobą pogadać. To ważne." Drake wyglądał poważnie, co zaniepokoiło Nicki.
"Oh, okej. Wejdź." Wpuściła go i rozejrzała się po korytarzu. Nigdzie nie było Roc'a. Gdzie on polazł do cholery? Nicki zamknęła drzwi i spojrzała na Drake'a, który dalej miał poważną minę. "Drake, co się stało?" Nie odpowiedział tylko na nią spojrzał. "Drake, dawaj. Przestań mnie straszyć." Podeszła do niego bliżej, tak, by mogła spojrzeć mu w oczy. "Coś nie tak? Co się stało?"
Nic nie mówiąc, Drake ujął twarz Nicki w swoje dłonie i przybliżył, by ją pocałować. Nicki była zdezorientowana, nie wiedziała czy go odepchnąć, spoliczkować i zapytać co on do cholery wyprawia, czy odwzajemnić pocałunek. Poczuła jego miękkie wargi na jej wargach. Mogła poczuć zapach jego wody kolońskiej, tej samej, którą kupiła mu na urodziny. Mogła poczuć jego dłonie na jej twarzy i ich ciepło. Powoli odwzajemniła pocałunek, lubiła sposób w jaki ją trzyma, kochała ten moment. Drake delikatnie się odsunął.
"Nicki, kocham Cię. I nie mogę żyć, każdego dnia wiedząc, że jesteś tego nieświadoma." Drake spojrzał w oczy Nicki. Kilka sekund minęło, ale wydawało się, że czas się zatrzymał. Nie wiedziała jak odpowiedzieć. Chciała mu powiedzieć, że to nie powinno mieć miejsca, że są tylko przyjaciółmi i nigdy nic między nimi nie będzie.
Powoli Nicki poczuła jak jej serce odpowiada "Też Cię kocham."
*dla niewiedzących: Martha to alter ego Nicki :)